Blog > Komentarze do wpisu
Lewy transfer?

Od kilku miesięcy nie ma dnia, aby w mediach, a szczególnie polskich, nie przewinął się temat transferu Roberta Lewandowskiego. Sprzedawany był już do obu Manchesterów, Tottenhamu, Arsenalu, przez Chelsea Londyn, Juventus Turyn, FC Barcelonę, aż po królewski Real. W kontekście zmiany klubu przez polskiego napastnika pomiędzy transferowymi plotkami najczęściej pojawiała się jednak nazwa bawarskiego giganta – Bayernu. Domysłów i przypuszczeń było wiele, lecz „kropkę nad i” postawił Cezary Kucharski informując opinię publiczną o dalszych piłkarskich planach Polaka. Z jednej strony szczerze mu gratuluję, z drugiej zaś, nurtuje mnie pytanie, czy Lewandowski na pewno poradzi sobie w Monachium? Czy jest to dobry kierunek dalszej kariery Lewego?

Wydaje się, że Lewandowski nie mógł trafić lepiej – tryumfator Ligi Mistrzów, Mistrz Niemiec i zapewne najbliższy zwycięzca Deutscher Fußball Bund Pokal. W porównaniu z Borussią, która zagrała „jedynie” w finale Champions League, oraz która zajęła „tylko” drugą lokatę w lidze niemieckiej, polski golleador w kontekście swojego transferu z czystym sumieniem może mówić o aspekcie sportowym. Bayern Monachium osiągnął w tym sezonie wszystko, a co więcej osiągnął to grą, która cieszyła oczy kibiców i nie pozostawiała złudzeń, która z drużyn przoduje obecnie w Niemczech, jak również w Europie. Bawarczycy są jak niemiecka maszyna, która ukształtowana przez generała Heynckesa miażdży kolejne napotkane przeszkody. Robert Lewandowski przechodząc do Monachium zapewne marzy o pozycji boiskowej dziewiątki i gry w pierwszym składzie od pierwszego dnia pobytu w Bawarii. Problem polega jednak na tym, że obecnie Bayern gra jednym napastnikiem, a w ataku Mistrza Niemiec występuje Mario Mandżukić. Prawie czterdzieści goli strzelonych w kończącym się sezonie przez Chorwata na wszystkich frontach sprawia, że Mario na pewno „tanio skóry nie sprzeda” i jak na razie to on przywdziewa bawarską koszulką z cyfrą 9.

Obok Mandżukicia nie można zapomnieć o Mario Gomezie, który mimo ostatniego słabszego sezonu wciąż zalicza się topu napastników na świecie. W obwodzie trenera pozostają również nieśmiertelny Claudio Pizarro, który ma niebawem usiąść do rozmów odnośnie przedłużenia kontraktu z Bayernem oraz uniwersalny Thomas Muller, który mimo częstych występów tuż za napastnikiem lub na prawym skrzydle najlepiej czuje się właśnie jako napastnik. „Ratunkiem” dla Roberta może być fakt, że zapewne dla któregoś z wymienionych panów w Monachium będzie po prostu za ciasno. W ostatnich tygodniach niemiecka prasa coraz głośniej mówi o odejściu Gomeza, a środowy Sport Bild napisał o rzekomej wymianie napastników na linii Bayern – Borussia, gdzie mimo kwoty za transfer Lewandowskiego Dortmundczycy życzą sobie również w pakiecie Mario Mandżukicia.

Należy wspomnieć również o jakże ważnej zmianie szkoleniowca na stanowisku głównodowodzącego w Bayernie. Podobno Guardioli się nie odmawia. Podobno też, to sam Hiszpan domaga się transferu Roberta Lewandowskiego na Allianz Arenę. Wydaje się, że przed byłym trenerem Barcelony stoi zadanie z cyklu mission imposible. Poprawić osiągnięcia mijającego sezonu oczywiście można, uzupełniając je na przykład Klubowym Mistrzostwem Świata, ale zdobycie ponownie potrójnej korony (bo chyba można już tak mówić, oczywiście nie umniejszając w żaden sposób ekipie VfB Stuttgart) jest po prostu nierealne. Pep przejmuje drużynę ułożoną, mistrzowską, w której dodając kilka własnych elementów chce kontynuować zwycięską passę. Jednym z tych nowych elementów ma być właśnie Robert Lewandowski. Ale czy Polak będzie realnym wzmocnieniem Bayernu Monachium?

Polityka transferowa Bawarczyków znana jest od lat: kupmy najlepszych zawodników z naszej ligi. Taktyka ta, poza teoretycznym wzmocnieniem swojego składu, ma na celu osłabienie konkurencji. Działania te znacznie przyczyniły się do niechęci kibiców oraz pozostałych klubów Bundesligi w stosunku do Bayernu Monachium, oraz do tego, że w ostatnim finale LM ¾ badanych niemieckich kibiców trzymała kciuki za ekipę z Dortmundu. Pojawia się więc pytanie jaki cel ma transfer Polaka na Allianz Arenę? Czy Robert będzie stanowił istotną rolę w ataku Bawarczyków? Czy może po prostu stanie się zmiennikiem Mario Mandżukicia, a jego odejście z Borussi ma na celu zmniejszenie jej szansę w walce z wielkim Bayernem o prymat w Niemczech?

Paradoksalnie można stwierdzić, że Robert Lewandowski poszedł na łatwiznę wybierając monachijski kierunek swojej kariery – zna już ligę, jest tam szanowany, ceniony, zna język i jest wyróżniającą postacią Bundesligi, a do tego przechodzi do klubu Mistrza Niemiec. Wybór nowego zespołu jest oczywiście zawsze pewnego rodzaju ryzykiem. Paradoksalnie w przypadku Polaka śmiem twierdzić, że przejście do takiego klubu jak Real Madryt, Juventus, Arsenal, czy też Tottenham niosłoby za sobą mniejszą dozę niepewności. Każdy z wymienionych klubów w ostatnim czasie ma problem z linią ataku, a piłkarz pokroju Roberta Lewandowskiego byłby dla nich lekiem na całe zło sam zyskując przy tym status zbawcy. Oczywiście w chwili obecnej żaden z wymienionych klubów nie może równać się z siłą Bayernu, lecz w Bawarii Lewy będzie po prostu jednym pośród wielu mistrzów. Grając w takim klubie jak Bayern nie ma mowy o chwilowym zastoju, spadku formy - na to miejsce czeka już kolejny zawodnik. Lewy od początku swojej kariery w zespole Mistrza Niemiec musi po prostu strzelać, bo szansę od Guardioli na pewno dostanie, a mając takich piłkarzy u boku okazji do strzelenia bramek nie zabraknie.

Przechodząc do Monachium Lewandowski znacznie zyska finansowo. Obecnie zarabiając półtora miliona euro rocznie stając się zawodnikiem Bayernu Robert będzie musiał powiększyć świnkę skarbonkę, aby mogła ona pomieścić ponad trzykrotną podwyżkę. Poza aspektem sportowo-finansowym transfer Polaka niesie za sobą setki wrogich spojrzeń, wyzwisk, które zapewne spotkają Lewego przy okazji meczów z Borussią, która traci w przeciągu kilku tygodni, na rzecz Bawarczyków, drugiego piłkarza będącego głównym motorem napędowym BVB.

Odpowiedź na pytanie „gdzie?” już znamy. Czekać należy na odpowiedź „kiedy?”, gdyż Borussia, jak również Jurgen Klopp, stają mocno przy stanowisku, że Lewandowski w przyszłym sezonie ponownie założy koszulkę w żółto-czarne pasy. Dla Roberta, w kontekście ogłoszenia przez jego menadżera Cezarego Kucharskiego dalszych planów na rozwój piłkarskiej kariery, byłoby lepiej, aby do transferu Polaka doszło już tego lata. Jeżeli Robert zostałby na kolejny sezon w BVB jego życie w Dortmundzie było znacznie trudniejsze ze względu na relację z klubem, jak i kibicami. Poza tym u Pepa Guardioli każdy zawodnik Bayernu teoretycznie „zaczyna od zera”, dlatego byłoby lepiej, aby Lewandowski uczestniczył w tym projekcie od samego jego początku.  

Dortmundczycy kupując Lewandowskiego z Lecha Poznań zapłacili za niego sumę niecałych pięciu milionów euro. Dziś sprzedając go do Bayermu mogą zarobić nawet sześć razy tyle. Dla nas Polaków transfer rodaka za tak wielką sumę jest czymś nieprawdopodobnym, ale przy tym należy docenić dotychczasowe sukcesy Lewego, mimo że sam nie jestem wielkim fanem talentu Roberta. Wieść o transferze Lewandowskiego przyjmowałem z dozą niepewności i braku przekonania o słuszności jego wyboru. Polak wiele ryzykuje. Być może ryzykuje więcej, aniżeli opuszczając Bundesligę i wybierając podbój dalszej części Europy, gdyż w Niemczech zrobił już swoje. A może na Anglię, Hiszpanię, czy Włochy będzie jeszcze czas?
Robertowi w Monachium życzę wszystkiego najlepszego i trzymam kciuki, aby najlepszy polski piłkarz od czasów Zbyszka Bońka nie stał się etatowym rezerwowym ławki wielkiego Bayernu Monachium.

czwartek, 30 maja 2013, zawil2707

Polecane wpisy

Damian Zawiliński - Z zawodu dziennikarz. Na co dzień mieszkam i pracuję w Mińsku Mazowieckim. Marzenie zawodowe? Praca jako dziennikarz sportowy. Zainteresowania? Oczywiście sport - boks, F1, siatkówka, piłka ręczna, skoki narciarskie, lecz moją główną pasją jest piłka nożna. Fan angielskiego futbolu i od lat wierny kibic Manchesteru United, a ponadto sympatyzuję z klubami Legii Warszawa i Realu Madryt. A prywatnie? Życiowy szczęściarz!

- napisz do mnie!